W co się bawić?
Pierwsze zabawki pojawiają się w domu z chwilą przybycia do domu maleństwa. Na początku są to maskotki z brzęczącymi elementami. Czasami zdarzy się pierwszy miś, towarzysz dziecięcych zabaw, może jakieś grzechotki, które cieszą oczy dziecka i wystawiają na próbę i tak już rozstrojone nerwy rodziców. Potem przychodzi czas na następne i następne. I tak przez swoje dziecięce życie dziecko gromadzi całą galerię zabawek. Nie ma jednak niczego gorszego dla dziecka, jak zarzucenie go zabawkami i pozostawienie samemu sobie. To, czego dzieci nie lubią, to nakaz grzecznej i samodzielnej zabawy. Dorośli już trochę zapomnieli, jak bardzo można być samotnym pośród olbrzymiej góry zabawek. Dlaczego tak więc się dziwimy, że dziecko bawi się zabawką, tak długo, jak my się nią bawimy. Kiedy odchodzimy do swoich spraw, natychmiast traci nią zainteresowanie. Najważniejszy zatem nie jest dla dziecka drogi prezent, a poświęcony mu czas dorosłego. To ten właśnie czas po latach doceni i za to najbardziej będzie wdzięczne rodzicom. Tak naprawdę bowiem wystarczą trzy beczki i dziesięć klocków, by wspaniale się bawić. Psychologowie wyszli więc naprzeciw oczekiwaniom dorosłych i stworzyli wraz z konstruktorami tak zwane zabawki edukacyjne. Są to grupy zabawek dopasowane do wieku, etapu rozwoju, a także zainteresowań dzieci. Największą głupotą jest kupienie dwulatkowi zdalnie sterowanego autka i pozostawienie go z nim sam na sam. Strata czasu i pieniędzy, bo albo autko z lotem błyskawicy wbije się w najbliższą ścianę, albo wystarczy na pół godziny zabawy, bo potem zwyczajnie się znudzi. Trzeba więc bacznie obserwować zainteresowania i stopień rozwoju malucha, by kupić prezent dopasowany do jego wieku.